Jakiś czas temu wpadła mi w ręce V.E.N.I od Leash Eye.
8 utworów wchodzi w skład tego wydawnictwa. Całościowo płyta wypada dobrze. Doświadczenie muzyków robi swoje i technicznie jest to kawałek dobrej muzyki. Niestety jest jedno ‘ale’. Moim zdaniem materiał ciężko się słucha z płyty dlatego, że powinno się go słuchać na koncercie
Brakuje mi tutaj jakiegoś elementu, który mógłby nakłonić mnie do ustawienia ‘replay’ i słuchania całości po kilka razy na raz.
Utwory dość podobne jeżeli o mnie chodzi, co nie znaczy, że złe. Teksty ciekawe. Jednak przy tego typu treściach wolałbym mocniejsze akcenty instrumentalne. To jest jednak kwestia gustu. Podoba mi się „The Nightmover”. Być może przydałoby się więcej utworów w języku angielskim. To taki język do którego jesteśmy przyzwyczajeni jeżeli chodzi o muzykę, choć wielu pewnie zaraz mnie zgani, że nie dbam o język polski
Dla mnie płyta V.E.N.I zajęła pewien obszar pomiędzy mocnym graniem, a pewnego rodzaju specyficznym lekkim graniem typu stoner rock czy doom (lekkim w sensie instrumentalnym). Nie chcę szufladkować, ale właśnie przez to, że ta wskazówka zatrzymała się pomiędzy tymi dwoma biegunami czegoś mi brakuje. Brakuje mi dobitnego nawiązania do okładki
Bo ogólnie nawiązanie jest. Ostatni kawałek dość mocno wiąże całość i to całkiem fajna propozycja. Lubie tego typu wyciszenia na końcu no i przede wszystkim takie dźwięki. Dalej jednak nie wiem co kryje się na końcu utworu B.A.D – nie chciało mi się puszczać od tyłu. Proszę zatem o komentarz w tej sprawie, o ile to coś znaczy i jest tak nagrane jak mi się wydaje
W mojej ocenie 6,5/10 dobre rockowe granie raczej na koncert niż na 4 ściany w mieszkaniu.
http://www.myspace.com/leasheye
Lista utworów:
1. Zraniony Ptak
2. Sztorm
3. Jeszcze Nie
4. Strach
5. Tron
6. Nie Po To…
7. Nightmover
8. B.A.D

